Me voilà de retour (wróciłam)

Tak dawno nie pisałam, że przyznam, że z pewną dozą niepewności zasiadałam dziś do komputera. Tak jakbym czuła, że blog jest lekko obrażony, a ja nie bardzo potrafię przeprosić za mój ewidentny grzech zaniedbania czy wręcz zaniechania. Nie żebym nie miała ochoty, nie żeby mi nagle przestało zależeć. Prawda jest taka, że przestałam mieć Paryż w głowie, tzn. tylko w głowie…

Z dnia na dzień Paryż – dosłownie i w przenośni – zawładnął mną całą i totalnie przeorganizował moje dotychczasowe życie. Dzwoni co rano, wymaga, rozlicza i płaci… Powiecie – „nie Paryż” tylko twój francuski pracodawca” – no tak, ale słysząc co rusz od szefa „pas d’appels de Paris?” (żadnych telefonów z Paryża) albo „tu as déjà envoyé la note à Paris?” (wysłałaś już notę do Paryża), albo „Paris a signalé, Paris a accpeté, Paris a apprecié, etc…” (Paryż poinformował, zaakceptował, docenił, itd…) – no to mam wrażenie, że naprawdę sam Paryż mnie zatrudnił..

Jak widać moje życie zawodowe zawirowało. Nie ukrywam, że ku mojej wielkiej radości. Zawirowało, a razem z nim zawirował dotychczasowy, dobrze zorganizowany i w miarę spokojny rozkład dnia. A że zawsze chcę, żeby wszystko było na tzw. TIP TOP, byłam ostatnio tak zmęczona, że nie przesadzę, jeśli powiem, że każda próba podejścia do pisania kończyła się po prostu żałośnie,  mniej więcej tak…

10943659_922895231056916_1718200050314353987_n

 www.doitinparis.com 

Chcąc nie chcąc, blog musiał i zszedł  na plan dalszy… Co jednak nie znaczy, że w moim podręcznym calepin nie pojawiają się już notatki, czy drobne wpisy, au contraire!

Dziś, czyli miesiąc od kiedy prawie od rana do wieczora mówię i myślę po francusku,  mogę już bez lęku stwierdzić, że sytuacja została opanowana. W każdym razie na pewno ochłonęłam. Poziom adrenaliny nieco opadł, w przeciwieństwie do poziomu entuzjazmu, którego cały czas mi nie brakuje (chociaż to chyba akurat moja cecha wrodzona). Skoro równowaga wróciła, czas najwyższy wrócić do blogowania, tak więc zaglądajcie tu do mnie znowu od czasu do czasu… i trzymajcie kciuki.

 Ps. Marzenia się spełniają, po czterdziestce też…

Ten wpis został opublikowany w kategorii Refleksje i oznaczony tagami , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

3 odpowiedzi na „Me voilà de retour (wróciłam)

  1. ~Sissi Paris pisze:

    pewnie,że będę zaglądać :) ja też mam w głowie Paryż i w sercu :)<3
    cieszę się,że jesteś szczęśliwa a praca przynosi satysfakcję :)
    pozdrawiam cieplutko!

  2. ~isia pisze:

    …najwyższy czas….. kochana zabierz się do pisania….bardzo brakuje nam Twoich wpisów……

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>