Tik tak, tik tak czyli ostatni ze 100 dni do …

Ten wpis jest ostatnim z serii 100 dni do… Zakładam również, że jest ostatnim z serii tych bardzo osobistych i kobiecych. Zakładam, ale obiecać nie mogę…

Stało się – tak, to dziś od rana ptaszki ćwierkają „40 lat minęło…” No i jak? Jest naprawdę ok. Mam wrażenie, że w tej sławetnej „40” tak naprawdę najwięcej emocji budzi samo oczekiwanie, aż nadejdzie. Człowiek wyobraża sobie Bóg wie co, stresuje się, analizuje, to rozpacza, to wpada w euforię, a tymczasem…

jaW lustrze to wciąż ta sama ja, w sercu i duszy też, nawet jeszcze bardziej. No dobra, może rzeczywiście twarz już lekko muśnięta życiem. Przyznam nawet, że zdarza mi się czasem nerwowo unosić palcami powieki czy naciągać bezradnie dłońmi skórę na polikach, ale co tam najważniejsze, żeby błysk w oczach nigdy nie sposępniał… Reszta się nie liczy przynajmniej wg stanu emocjonalnego na dziś… A dziś?

Jestem szczęśliwa – tak po prostu, zwyczajnie czyli najpiękniej. (Kto wie? Może nawet przestanę się obrażać na kosmetyki z etykietką 40+). A tak na serio jestem szczęśliwa bo jestem świadoma siebie, tego czego chcę, tego co w życiu ważne, a na co szkoda czasu i energii.

Świadoma, ale jak zawsze pełna pokory przed przyszłością i tym co życie jeszcze przyniesie. Jestem też ufna, że będę żyć jeszcze lepiej, jeszcze ciekawiej i mocniej bo choć aujourd’hui jestem już babeczką w pewnym wieku – pewnych rzeczy wciąż mi robić czy mówić jeszcze nie wypada… Myślę, że to dojrzałość czyni nas naprawdę wolnymi i odważnymi. Co to będzie jak mi stuknie „60”?!

Wszystko  w tym roku przed „40” czy do „40” miało i nadal ma swoją symbolikę.  Oczywiście to kwestia subiektywnej oceny, ale tak właśnie było. Chyba nigdy wcześniej nie poświęciłam tyle uwagi samej sobie, swoim pasjom – sobie tu i teraz. Znalazło to swoje odzwierciedlenie w zmianie podejścia do wielu aspektów mojego życia. Nie ukrywam, że wymagało to sprytu, zmysłu organizacyjnego, wysiłku i determinacji, ale jak się okazuje – odrobina dobrze pojętego egoizmu wyszła na dobre nie tylko mnie, ale i moim bliskim.  Przyznam też, że nie od razu wiedziałam co robić… Mam szczęście spotykać na swojej drodze dobrych, ciepłych i bardzo energicznych ludzi, którzy czasem bezpośrednio, a często totalnie nieświadomie pomogli mi pewne rzeczy dostrzec i je zrozumieć, za co jestem im bardzo wdzięczna.  

Ps: Uwielbiam mieć urodziny!!! Zawsze uwielbiałam…

Ten wpis został opublikowany w kategorii 100 dni do... i oznaczony tagami , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

5 odpowiedzi na „Tik tak, tik tak czyli ostatni ze 100 dni do …

  1. ~Sissi Paris pisze:

    Sto lat sto lat niech żyje żyje nam :D!

  2. ~Serna pisze:

    Sto lat? Eeee tam … Dwiescie to w sam raz! ;)

  3. ~Ewa pisze:

    Życzę wielu szczęśliwych lat i mnóstwa słoiczków kremów 10o+. Po czterdziestce zmienia się ponoć perspektywa, ale z doświadczenie wiem, że i ta nowa opcja jest niezwykle interesująca. Pozdrawiam

  4. Ja też jestem z tych, co oczekują urodzin, a potem patrzą w lustro ;) A tak naprawdę niewiele się zmienia… bo wszystko zależy od nastawienia, a jeden dzień do przodu czy do tyłu w kalendarzu nie jest tak naprawdę ważny, ani ta metryczka ;) Opóźnione, ale STO LAT! :)

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>