100 dni do …

La rentrée już za nami. Maszyna ruszyła, jeszcze co prawda nie z kopyta, jeszcze ospale, ale przynajmniej jest jakiś rytm… Mimo to, o wakacjach zdążyłam już dawno zapomnieć, animuszu  zaś dodają mi już tylko czerwony, błyszczący lakier na paznokciach i białe delikatne perły w uszach. Im dojrzalsza się staję (użycie słowa „starsza” – jest dla mnie ciągle jeszcze  problematyczne, ale pracuję nad sobą), tym większe znaczenie mają dla mnie tego typu fetysze.

Powiem szczerze, że wahałam się użyć słowa – fetysz. Okazuje się bowiem, że w dzisiejszym świecie ma ono w zasadzie wyłącznie konotacje seksualne, a absolutnie nie o to mi chodzi. Sięgnęłam jednak do oficjalnej definicji i uznałam, że nie będę szukała zamiennika, bo chodzi mi dokładnie o to, co – feitiço (z portugalskiego) oznacza pierwotnie czyli przedmiot obdarzony magiczną mocą. Że niby czerwony lakier i perły są magiczne? Magiczne nie są na pewno, ale moc jest!  A kiedy jeszcze dorzucę czarne szpilki „dwunastki” i moją ukochaną pikowaną, małą, czarną torebkę od Coco Chanel… Staję się invincible!!!

look_style_og Co do torebki – kupiłam ją sobie (jak wiele innych niezbędnych prawdziwej kobiecie rzeczy) w tajemnicy. Potem rzuciłam w garderobie w widocznym miejscu, tak niby od niechcenia, że niby mam ją już od dawna, w zasadzie zawsze ją miałam. To na wypadek gdyby ON się przypadkiem zorientował. Typowo kobiece zagranie? Wiem. Wiem nawet, że ON już dawno mnie przejrzał, ale jest kochany i udaje, że się daje złapać… Najzabawniejsze, że czasem sam stosuje moje sztuczki. Otwieram na przykład szufladę, a tam nowy gadżet – rzucam pod nosem „Nowy? Fajny. Po co ci? Masz już trzy.” A on do mnie – „No coś ty, stary! Mam go już całe wieki”.

Ach te nasze damsko-męskie rozgrywki! Itd…

 - Mało Paryża w tym wpisie?

Może mało tak wprost, dużo za to mnie, a że Paryż mam w głowie, wydaje mi się, że smakosz wyczuje i szczyptę paryskości… Pisałam ostatnio, że dużo się dzieje i że podjęłam nowe przedsięwzięcia. Jednym z nich jest mój nowy projekt, który na razie funkcjonować będzie pod tytułem 100 dni do… Już tłumaczę, o co chodzi.

Jak już pewnie, niektórym udało się zauważyć, mam (i nie mam) problem ze zbliżającą się cichaczem czterdziestką. Nie należę do osób depresyjnych, raczej zawsze radzę sobie w  życiu i śmiało stawiam czoła nowym wyzwaniom, ale przyznam, że TO jest silniejsze ode mnie.  Niby wszystko gra, czuję się ciągle szalona, niezwyciężona, seksowna i wyjątkowa, ale coś jednak trąci fałszywą nutą w duszy…

Na początku kompletnie to ignorowałam, to była faza wyparcia. Potem zaczęłam wymyślać co też nie zorganizuję na imprezę urodzinową, ile będzie ludzi, jakie atrakcje i takie tam… Kolejny etap to nieustanna potrzeba udowadniania sobie jaka jestem silna, jaka mądra i ile jeszcze dam rady w życiu osiągnąć. I tak, jednego dnia chcę mieć drugie dziecko, innego chcę zmienić pracę, chociaż w zasadzie, jedno nie wyklucza drugiego… Wspomniany przeze mnie ostatnio przyjaciel Bosman powiedziałby mi teraz, że to nie czterdziestka, tylko po prostu miotam się jak każda baba, ale ja wiem swoje.

Tak mnie to męczy, frapuje, zajmuje i denerwuje, że ostatnio pływając sobie w moich nowych płetwach, wpadłam na  pomysł – 100 dni do… (czterdziestki – w domyśle).

Zamierzam więc kochani oprócz Paryża, pisać również o kobiecie na pewnym etapie życia… Zapewniam, że będzie się działo, ale jak zwykle z przymrużeniem oka :).

Do moich kalendarzowych 100 dni do…, zostało mi co prawda jeszcze trochę czasu, ale postanowiłam, że jak zacznę już dzisiaj, to może wyjdzie z tego zabawny, mam nadzieję ciekawy i przydatny zbiór opowiadań, który być może wydam sobie w prezencie na TE właśnie urodziny.

Niniejszym, otwieram kategorię 100 dni do… w ramach A w głowie Paryż, który dalej z wielką pajsą zamierzam prowadzić…

Zapraszam…

Ten wpis został opublikowany w kategorii 100 dni do... i oznaczony tagami , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

5 odpowiedzi na „100 dni do …

  1. ~ohmama pisze:

    świetnie, lekko pisane. przyjemnie się czyta :) Pozdrawiam!

  2. ~Zuzanna pisze:

    MAM TAK SAMO! kupuje w tajemnicy, a potem udaje, ze mam cale wieki. ostatnio jeszcze wmawiam, ze „przeciez przywiozlam z polski, gdy ostatnio bylam u rodzicow, nie pamietasz?”. Wiem, ze zostalam przejrzana na wylot dawno temu, ale tylko tak ogolnie, jeszcze bez zlapania na goracym uczynku :)

    a ta magiczna czterdziestka to chyba taka magiczna tylko w glowach kobiet wlasnie. nawet nie zauwazysz, ze to juz tyle. poza tym – dzieci odmladzaja!!!! :) i najwazniejsze – nawet nie wygladasz :P

  3. ~ifa pisze:

    Ojjj
    Ojjj
    nareszcie
    będzie ciekawie, ze smakiem i ….
    I’m at a place called Vertigo
    8)

  4. Trafilem na babski blog, bo szukam ciekawych opowiadan do ksiazki o polskiej unijnej emigracji… ale chyba poszukam dalej hehe.

  5. ~monika pisze:

    hym :)
    prawdę mówiąc chciałabym mieć dzisiaj 100 dni do … matury – takiej którą zdawałam
    i podjąc zupełnie inne decyzje !! ale jest jak musi byc i tyle – ech !!
    bo prawdę mówiąc 100 dni do 40 :) nic nie zmieni ani jak jest 39 ani jak mam 43 i 4 miesiące :(

    będe odliczać razem z Tobą i będe trzymać kciuki aby było Tobie cudnie w ten 100 dzień :)

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>