Kartka z kalendarza – La Chandeleur

Jak zwykle weekend mija w zastraszającym tempie, trochę podziałałam, trochę posprzątałam, trochę się zresetowałam, wciąż jednak zostało mi sporo do zrobienia  – jak to Pani domu, ale tak sobie myślę, że sprawy przyziemne mogą poczekać. Wiedzieliście, że drugiego lutego można całkiem przyjemnie poświętować? Nie? No można i nie jest to wcale wymysł dnia dzisiejszego lecz licząca wieki tradycja.

Kompletnie zapomniałam o tym święcie, ale podobni do mnie pasjonaci tego co francuskie nie zawiedli i już od rana na wszelkich możliwych forach przeczytać można – Bonne Chandeleur! - co oznacza nie mniej, nie więcej jak Miłego Dnia Naleśnika mimo, że słowo chandeleur etymologicznie z naleśnikiem nic wspólnego nie ma.

foto: ageheureux.centerblog.net

No i jak tu nie mieć słabości do Francuzów, ciemno, zimno i ponuro, a tu takie lekkie, słodkie i przyjemne święto.

Co ma więc naleśnik do świeczki? Kolokwialnie rzecz ujmując tyle co piernik do wiatraka, a jednak… Otóż, jak zapewne niektórzy się świetne orientują,  czterdzieści dni po świętach Bożego Narodzenia, zgodnie z kalendarzem kościelnym obchodzone jest święto zwane w Polsce – Ofiarowanie Pańskie lub Święto Matki Boskiej Gromnicznej. We Francji natomiast to – La Chandeleur lub Fête des chandelles, gdzie chandelle oznacza świecę, która w tym przypadku symbolizuje błogosławione światło małego Jezusa przyniesionego po raz pierwszy do Świątyni.  Podobnie jak w Polsce, we Francji wierni po zakończeniu mszy zanosili zapalone świece czyli błogosławione światło do domów w celu zapewnienia szczęścia, spokoju i zdrowia jego domownikom.  Na tym jednak kończą się nasze wspólne zwyczaje, gdyż we Francji przy okazji tego religijnego święta zrodziła się jeszcze tradycja smażenia naleśników i specjalnych rytuałów z nim związanych. W zasadzie to nic zaskakującego, przez wieki wieków bowiem, świętom kościelnym towarzyszyły pewne  obrzędy pogańskie.

Otóż, aby zapewnić rodzinie wszelkie dobra w rozpoczętym już roku, oprócz płonącej świecy, francuscy chłopi odprawiali jeszcze swoiste „czary-mary” za pośrednictwem cieniutkich, pachnących i odpowiednio przygotowanych naleśników. Nie znalazłam odpowiedzi dlaczego akurat naleśników, a nie innego dania, ale być może wszystko związane jest z ówczesnymi możliwościami i zasobami żywnościowymi. Najważniejszy był ten pierwszy naleśnik. Należało chwycić patelnię w prawą dłoń, w lewej zaś trzymać monetę (najlepiej Luidora czyli złotego Ludwika) i podrzucić ciasto tak, aby wylądowało gładko i bez najmniejszego uszczerbku na drugim boku. Następnie tak pięknie wysmażoną crêpe (we Francji naleśnik ma rodzaj żeński) należało zwinąć z monetą w środku i umieścić na szafie, gdzie przez cały rok odstraszała biedę, choroby i w ogóle wszelkie zło. Rok później, jak mówi legenda, może  nieco wysuszony naleśnik, ale absolutnie niespleśniały zastępowało się kolejnym pierwszym smażonym z okazji tego święta.  

Tradycja smażenia naleśników w tym dniu przetrwała do dzisiaj, czy jednak pierwsze naleśniki są przechowywane przez cały rok na szafie? Nie sądzę… 

Czy mam jakieś wspomnienia związane z crêpes? A jakże, pamiętam, że wraz z przyjaciółmi postanowiliśmy zorganizować une petite soirée crêpes – czyli mały wieczór naleśnikowy. Przy okazji - petit czyli mały w paryskim slangu zawsze oznacza coś pozytywnego i sympatycznego. Oczywiście naleśniki robiłam już wcześniej milion razy, więc z ochotą złapałam za patelnię.  Co to była za katastrofa kiedy podałam na stół pierwszy talerz! Zrobiłam naleśniki – owszem, ale takie nasze, polskie, grubiutkie, tłuściutkie i pulchniutkie. Nie jestem w stanie opisać przerażenia i krzyków rozpaczy moich współbiesiadników – Mais qu’est-ce que t’as fait? (Coś ty narobiła?) Przez pół wieczoru byłam szkolona i instruowana – ostatecznie wieczór zaliczam jednak do bardzo udanych, tym bardziej, że dzisiaj robię takie crêpes françaises, że mój synek nazywa mnie swoją Królową naleśników.  

PS. Nie robiłam dzisiaj naleśników, tak więc przepis i zdjęcia przy okazji… 

Ten wpis został opublikowany w kategorii Kartka z kalendarza i oznaczony tagami , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Jedna odpowiedź na „Kartka z kalendarza – La Chandeleur

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>